11 - 12 luty 2025
0 km
Nie tak miał wyglądać nasz przejazd przez Algierię. Niestety dzięki „niedźwiedziej przysłudze” naszych kompanów podróży otrzymaliśmy eskortę żandarmerii przez cały nasz przejazd w Algierii.
Z reguły żandarmeria eskortuje indywidualnych turystów przez pewien czas, ale nie przez cały dystans. Faktycznie my jako nieliczni, a być może nawet pierwsi turyści wjeżdżaliśmy od południa i od tej strony nie miałem potwierdzonych wiadomości co do dystansu na jakim jest eskorta. Teoretycznie powinna nas opuścić w Bachar, ale tak się nie stało. Dzisiaj również ruszyliśmy dalej w ich towarzystwie. Już wcześniej podjęliśmy decyzję, że i tak ze względu na ograniczony czas nie zwiedzamy Algierii więc było nam łatwiej pogodzić się z obecnością żandarmów. Po prostu odpalamy samochody i jedziemy w stronę granicy tunezyjskiej.
Jedziemy od 8.30 do 23.00. W nocy prowadzeni przez żandarmów podjeżdżamy pod granicę Tbul, gdzie po kilku godzinach okazuje się, że mój samochód nie zmieści się na bramkach. Musimy się wycofać i na szczęście kilkanaście kilometrów na południe jest przejście El Aloun. Tam jeżdżą ciężarówki więc i my się zmieścimy. Po nieprzespanej nocy jesteśmy wykończeni; odprawa trwa w miarę szybko (jak na warunki afrykańskie). Po 2 godzinach jesteśmy wreszcie w wolnym kraju – Tunezji.
Do Tunisu mamy około 200 km; musimy się przespać i odpocząć.
Do stolicy dojeżdżamy około 19.00. Wieczorem ruszamy w miasto.