Japonia, Rosja 2017 – dzień 22

8.00 – 19.30, Hiroszima (Japonia)

Nasz drugi dzień w Japonii.

Pierwszą rzeczą jaką zauważam to ślimacze tempo poruszania się samochodem. Miasta, przedmieścia, wioski nie są w Japonii oddzielone od siebie wolnymi przestrzeniami, gdzie można by rozwinąć większą prędkość. Mimo, że ulice często są dwupasmowe to ruch tamują tysiące sygnalizacji świetlnych. Dodatkowo nie panuje tutaj zasada „zielonej fali”, a także sygnalizacja działa również w nocy. Te wszystkie „zdobycze cywilizacji” skutecznie hamują kierowców i powodują, że średnia poruszania się po Japonii to 40 km/h.

W takim oto tempie dojeżdżamy do Hiroszimy. Tocząc się powoli po ulicach szukamy rozsądnego miejsca do zaparkowania samochodu. Znalezienie miejsca nie jest łatwe, ale udaje mi się zaparkować przy sieciowym sklepie. Teoretycznie nie można parkować dłużej niż 2 godziny, ale po pierwsze Japończycy się bardzo uprzejmi, a po drugie nie mówią po angielsku więc nie potrafiliby mi wytłumaczyć o co chodzi.

Zostawiamy samochód i ruszamy na zwiedzanie. Idziemy zobaczyć Pomnik Pokoju – pozostałości budynku, który nie został całkowicie zniszczony po wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku. Budynek został zabezpieczony i zachowany w stanie w jakim znajdował się bezpośrednio po wybuchu. Obecnie zabytek ten jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Później ruszamy jeszcze na spacer po mieście i po południu ruszamy na poszukiwanie następnego darmowego kempingu.

Wszystkie tego typu obiekty znajdują się na obrzeżach miast. Musimy zatem wyjechać z miasta, co nie jest wielką różnicą, gdyż poruszanie się po centrum nie różni się niczym od jeżdżenia po przedmieściach. I tu i tam toczymy się góra 40 km/h. Poszukiwania kempingu zabierają nam trochę czasu, ale w końcu trafiamy. Miejsce jest rewelacyjne, kemping usytuowany jest na wzgórzu i mamy widok na Hiroszimę poniżej nas.

Nocleg na kempingu.